- Mamo, mamo, ktoś do drzwi puka!
- To spytaj, kto to taki i poczekaj, już idę!
- Mamo to KOMINIARZ.
- To szybko otwieraj. ;-)

Zdjęcie ze strony sklepu internetowego z akcesoriami kominiarskimi http://www.jurkom.pl/
Dawno, dawno temu każdy kominiarz był długo wyczekiwany przez stęsknione gospodynie i każda chciała, aby w pierwszej kolejności przyszedł właśnie do niej. Ponieważ jego ubranie było bardzo usmolone sadzą i popiołem, łapały go za guzik, jedyną najczystszą część garderoby i ciągnęły za niego do swojego domostwa. Kominiarz czyścił komin a szczęście długo gościło w domu.
Pewnego dnia zapukał do mnie pewien młody mężczyzna, uśmiechnął się i spytał czy może sprawdzić komin (no dobrze szyb wentylacyjny). Jak mogłam się nie zgodzić. Wizyta urocza, dość krótka a zaowocowała niezwykłą pamiątką.
Zamknęłam drzwi od domu i nagle zaświtała mi pewna myśl. Zrobię coś szalonego. Chwyciłam za nożyczki, wybiegłam na klatkę i krzyknęłam:
- Proszę poczekać.
Kominiarz obejrzał się i uśmiechnął.
- Zapomniałem czegoś?
- Nie to ja zapomniałam. Czy mogłabym odciąć Panu guzik? - zapytałam uśmiechając się najpiękniej jak potrafiłam.
Kominiarz stał zdezorientowany i lekko zaskoczony pytaniem. Nie minęła chwila, kiedy otrząsnął się i powiedział
- Jeśli właśnie tego Pani potrzebuje, proszę bardzo.
- Naprawdę?
-Bo się rozmyślę - postraszył mężczyzna.
- O matko, dziękuję.
- Matką Pani nie jestem ale cieszę się, że mogłem sprawić by znowu się Pani uśmiechnęła.
Proszę robić to jak najczęściej - powiedział na odchodne.
Srebrny guzik przyszyłam do portfela. Ma przypominać mi, że niemożliwe staje się możliwym. Moje postanowienia ... hmmmm ... znacie je.
Jest piękna baśń o kominiarczyku , wzruszająca i pouczająca ale o niej w następnym guziczkowym odcinku.
Kominiarz zawsze przynosi szczęście :)
OdpowiedzUsuńŻyczę pomyślnego rozwiązania problemów!
Pozdrawiam
Trzymam kciuki za Twoje postanowienia !!!
OdpowiedzUsuńTeż przydałby mi się taki guzik, bo ...
Pozdrawiam Aga
to komunia jeszcze przed tobą myślałam że masz 9 jak ja? trzymaj się i bądz dzielna ! dasz rade
OdpowiedzUsuńPostanowienia super! Obyś wytrwała ;o)
OdpowiedzUsuńProblemy też się rozwiążą prędzej czy później, nawet bez guzika ;o)
pozdrawiam
O kominiarzu- chwytam się za guzik, a czasem to trudne (zamki), wypowiadam w myśli życzenie i szukam pana w okularach, by życzenie się spełniło. Jeśli znajdę pierwsza kobitkę w okularach to klapa.
OdpowiedzUsuńŚwietnie postanowienia,ja tylko obiecuje sobie, a ostatnio nic nie kupuję, bo lepiej się nie dołować. pozdrawiam serdecznie i życzę pięknej komunii:)
Witaj Mrofeczko
OdpowiedzUsuńMiło Cię wreszcie zobaczyć. Wytrwaj w postanowieniach. O ile pamietam miałyśmy podobne. ja też zawzięłam się i chodzę na ćwiczenia 2-3 razy w tygodniu. Zaczęłam po Wielkanocy, czyli minął już dobry miesią. Koleżanka mówi, że już coś widać. ja na razie nie widzę, ale nie rezygnuję. Także będę Cię dopingować, żebyś wytrwała.
Z tym wytrwaniem to bywa różnie a w zasadzie nigdy długo nie wytrzymałam ;-(
OdpowiedzUsuńMam słabą wolę i szybko się poddaje, potem żałuję aż do następnego zrywu.
Czyżbym jeszcze nie dojrzała do odchudzania a może moim przeznaczeniem jest już zawsze pozostać taką jaka teraz jestem?
Nie, nie nie to nie tak, dość uśmiechania się a potem płakania po katach.
Guziczku przypilnuj mnie i dodaj sił.
Dzięki DZIEWCZYNY za miłe słowa;-)
Wspaniale ,że nareszcie jesteś:) Kominiarze z pewnością mają moc magiczną. Opowiem Ci pewną historię. Pewne małżeństwo nie miało dzieci przez wiele lat. Rezerwując uprzednio miejscówki w pociągu pewnej jesieni para wybrała się do Zakopanego. W pociągu był okropny tłok. Mężczyzna zauważył ojca z dwójką małych chłopców ściśniętych w korytarzu. Podróż zapowiadała się na wiele godzin.Zaprosił więc obu małych chłopczyków do przedziału i całą podróż trzymał na kolanach. Kiedy dojechali na miejsce, ojciec chłopców serdecznie dziękował mężczyźnie, a na koniec powiedział: Tak się składa,że jestem kominiarzem i życzę panu,żeby spełniło się pańskie największe marzenie.
OdpowiedzUsuńDziewięć miesięcy po powrocie z Zakopanego małżeństwu urodziła się córka:)
To było prawie 50 lat temu, ale fakt pozostaje faktem,że jestem spełnionym marzeniem mojego taty zaczarowanym przez kominiarza:) Trochę tej magicznej mocy przejęłam i życzę Ci by i Twoje marzenia się pospełniały:)
Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Kaprysiu - dziękuję, bardzo piękna opowieść (i jeszcze z życia wzięta). Jesteś wspaniała.
OdpowiedzUsuńWitaj Mrofko...miło, że wrociłaś na blogowe łamy po dłuższej przerwie:) Bardzo fajne to "bajanie" o kominiarskim guziku...czekam na ciąg dalszy:)? Życzę wytrwałości w postanowieniach, szybkiego rozwiązania problemów i niezwykle udanej świątecznej niedzieli:))) Pozdrawiam cieplutko, Ewa:)!
OdpowiedzUsuńOdważna z Ciebie dziewczyna odcinać guzik kominiarzowi hihi.
OdpowiedzUsuńU nas jak się widzi kominiarza, to standardowo łapie się za swój guzik, myśli życzenie i puszcza dopiero wtedy jak się zobaczy mężczyzną w okularach :).
Piękny ten kominiarski guzik...choć pewnie nie ma on mocy sprawczej,do marzeń spełniania, lecz kto to wie...
OdpowiedzUsuńWiosenny marazm w pełni rozumiem, zwłaszcza przy takiej pogodzie i tym ogromie przygotowań, jakie towarzyszą Komunii Świętej.
Teraz już pewnie możesz sobie odetchnąć i może pomyśleć troszkę optymistycznie ???
A wyrwałości życzę ci mocno, sama długo nie wytrzymuję,a w dodatku ponad wszystko kocham słodycze :)
Pozdrawiam cieplutko :)
Komunia Święta synka to było niesamowite przeżycie, w oczach łezka kręciła się nie tylko w moich oczach. Teraz BIAŁY TYDZIEŃ ;-).
OdpowiedzUsuńMój roztrzepaniec o dziwo potrafi się skupić.
Dziękuję Wam za miłe słowa.
Komunia Święta... dawno to przeżywałam, ale do dziś pamiętam wzruszenie i łezki w oczach...
OdpowiedzUsuńA co do kominiarza... to u nas mam wrażenie, że ich po prostu już nie ma :( Życzę wytrwałości, wiem jakie to trudne, ale jest do zrobienia :) powodzenia... :)
A już myślałam, że przepadłaś na dobre...Ale usprawiedliwiona jesteś...komunia, nowe wyzwania...Życzę wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu/czytaj:wymarzonej wagi/...Pozdrawiam majowo!
OdpowiedzUsuńDzięki ogromniaste za wizytę na moim blogu ^_^ Chomiki to wspaniałe zwierzęta, na pewno nie gorsze od psa czy kota :) Ale, niestety, nie żyją długo...
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy kojarzysz, ale chomik "panda" to tak naprawdę chomik dżungarski, a "panda" to taka potoczna nazwa. W sklepach zoologicznych często naciągają ludzi, nazywając dżungarki pandami, by ludzie płacili za nie więcej. Trzeba uważać :) Niemniej jednak są przesłodkie.
A co do Twojego bloga, to przepiękne robisz ozdoby. Zazdroszczę umiejętności i pomysłów. Ja mam słomiany zapał i nigdy nie kończę tego, co zaczęłam... W reklamówce leży zwinięty wykrój na torebkę ;)
Pozdrawiam serdecznie
Jestem nowa ale widzę, że nie tylko ja mam problemy z utrzymaniem postanowiń.
OdpowiedzUsuńŻyczę wytrwałości i zapraszam do siebie
Hej Mrowko! Zaczynam się odchodząc i ... opór ciałeczka:)ha,ha:)
OdpowiedzUsuńAle ostatni komentarz zrozumiały ha, ha. Odchudzam się i podjadam ciągle. mam tak jak ty humor dopisuje, a potem nos na kwintę. Hej, hej wszystko ok u ciebie? Buziole:o
OdpowiedzUsuńJak by co Mfófeczko tooczekamy na ciebie!!!
OdpowiedzUsuń...i zapraszam na moje candy!!!